|

Sprawy historyczne i
wielkie zaczynają się zazwyczaj bardzo prozaicznie, a ogromną
większością wielkich wynalazków rządzi przypadek.
W
Polsce lat 70-tych minionego wieku bardzo wysoki poziom osiągnęła
specyficzna gałąź nauki-biochemia białek organizmów morskich. Grupa
profesorów pracujących nad wykorzystaniem dla potrzeb żywnościowych
niewyczerpalnego zapasu protein jakie znajdują się między innymi w
planktonie, dysponowała nawet pełnomorską jednostką badawczą M.S.
"Profesor Siedlecki".
Ze
szkoły tej i eksperymentów dr hab. inż. Marii Sadowskiej i dr hab. inż.
Ilony Kołodziejskiej narodziła się metoda pozyskiwania ze skór ryb
początkowo morskich, a potem słodkowodnych - kolagenu - którego budowa
łańcuchów aminokwasowych okazała się idealnie przystająca do kolagenu
ludzkiego.
Metodę
tą opatentował jako pierwszy inż. Mieczysław Skrodzki:
http://www.uprp.pl/patentwebaccess/searchresults.aspx
Od dawna stosowano na świecie kolagen pozyskiwany ze skór bydlęcych,
z dużym powodzeniem w implantach przeciwzmarszczkowych, szwach
rozpuszczalnych, protezach naczyniowych, kompresach, a także, ale z
powodzeniem już mniejszym, jako składnik maści leczących oparzenia,
rozstępy i blizny, maseczek kosmetycznych i kremów najlepszych marek.
Na
przełomie stuleci stało się jednak już oczywistym, że bydlęcy kolagen
nieaktywny biologicznie, nie spełnia nadziei pokładanych w nim przez
kosmetologów. Pomimo zainwestowania dziesiątek milionów dolarów w metody
pozyskiwania hydrolizatów i liofilizatów kolagenowych, największe
koncerny zaczęły powoli wycofywać się z suplementacji kolagenem kremów z
najwyższej półki towarowej, reklamowanych jako przeciwzmarszczkowe.
Kolagenowi bydlęcemu zaszkodziły też publikacje dowodzące jego wysokiej
alergiczności i stopnia ryzyka przenoszenia prionów BSE.
Luki
tej nie wypełniły proteiny roślinne. Pojęcie "kolagen roślinny" jest
czysto wirtualne. Kolagen to bowiem łańcuch co najmniej 19 L -
aminokwasów powstających tylko w wyniku procesów metabolicznych w
organizmach kręgowców.
Odkrycie metody pozyskiwania kolagenu ze skór rybich jest największym
wynalazkiem
polskiej chemii od czasu rafinacji nafty przez Łukaszewicza.
Sensacyjność jego polega na tym, że kolagen pozyskiwany z łososiowatych
lub karpiowatych zachowuje przestrzenną budowę spiralną (tzw. potrójną
helisę), co oznacza, że pozostaje białkiem "żywym" , biologicznie
aktywnym.
Istnieją obecnie w Polsce, aż trzy metody pozyskiwania takiego kolagenu
i trzy metody końcowej filtracji, która pozwala na utrzymanie białka w
strukturze spiralnej, właściwej tylko organizmom żyjącym.
Preparat, który w odróżnieniu od kosmetyków nie walczy ze skutkiem lecz
dotyka bezpośrednio głównej przyczyny marszczenia się skóry, od kilku
już lat określany jest jako polski eliksir młodości.
Wielką, światową karierę kolagenu rybiego hamowała jego podstawowa wada:
brak odporności na temperaturę. Denaturacja specyfiku początkowo już
powyżej 15°C (Przybylski z łososiowatych) sprawiała, że
nie trafił do sieci sklepowych. Dlatego z punktu widzenia hndlowego,
niemniej ważnym od samego wynalazku stało się podniesienie jego formuły
temperaturowej.
Rolę
wiodącą odegrała tu firma Inventia Polish Technologies, której laboranci
jako pierwsi wytworzyli kolagen w formule 5-22, potem 5-23, a wreszcie
5-26 - co oznacza zachowywanie przez produkt naturalnej konsystencji
żelowej i struktury spiralnej białek w teamperaturach pozwalających na
dystrybucję, przechowywanie i transport bez specjalistycznej logistyki
przez większość pór roku i w większości krajów.
Skuteczny
sposób na dystybujcję kolagenu opracowała natomiast pomorska firma
COLWAY.
Jesienią 2006 roku COLWAY podjął eksperyment wprowadzenia do sieci,
linii wysokiej jakości kosmetyków NATURAL COLLAGEN zawierających obok
najaktualniejszych hitów kosmetologii - oczywiście także kolagen.
Produkt który Wam
przedstawiamy, nie jest po prostu kosmetykiem. To żywe, biologicznie
aktywne białko, dążące do zespolenia się z włóknami białek ludzkich. To
szansa na spełnienie się jednego z najstarszych marzeń ludzkości -
zatrzymania młodości! |